RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  276/2025  /  lipiec-sierpień

 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Nie mówię „żegnam”, ale „do zobaczenia”…

- Podziękowania i życzenia dla księdza Eugeniusza Twardocha,
- Wiersz: Pożegnanie
- Pierwsza Komunia Święta
- Pożegnanie księdza
- Z pokłonem żegnamy i następcę witamy…
-
Bierzmowanie młodzieży klasy VIII

- Camino - droga która prowadzi dalej niż myślisz
- Rozliczenie kolekt kopertowych
- Zapisy na pielgrzymkę Rybnicką w naszej parafii!
- Galeria obrazów czernickich osobowości
- Wiersz: Lato, lato…
- „Literacki kogel – mogel”
- Wiara i sztuka
- Wambierzyce i Czermna
- Wycieczka szlakiem piastowskim
- Remont naszej kapliczki św. Jana Nepomucena w Łukowie
- Angielski dla dorosłych
-
Centrum Edukacyjne English Team
-
Nekrologi

Nie mówię „żegnam”, ale „do zobaczenia”…

Święty Paweł Apostoł w Liście do Koryntian napisał znamienne słowa: „Przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej” (1Kor 2,1-5).

Kiedy w pierwszych dniach czerwca 2002 roku Arcybiskup Damian Zimoń wręczył mi dekret administratora parafii w Czernicy, czułem się nieprzygotowany i niekompetentny, jak wyżej wspomniany św. Paweł (przepraszam za tak śmiałe przyrównanie do Apostoła). Dotąd jako wikary w kolejnych siedmiu parafiach miałem swój zakres obowiązków kapłańskich, ale co innego być katechetą, kapelanem w szpitalu, celebransem przy ołtarzu, a czymś innym jest odpowiedzialność za całą parafię, za jej duchowe potrzeby, a także jako gospodarz miejsca za materialne utrzymanie obiektów parafialnych i ich godny wystrój.

 

 Już w roku jubileuszowym, dwutysięcznym, ówczesny kanclerz Kurii w Katowicach, Wiktor Skworc proponował mi funkcję proboszcza i budowniczego kościoła w Jastrzębiu Zdroju. Tej propozycji nie przyjąłem, bo przerastała mnie wizja budowy. Po dwóch latach Arcybiskup Zimoń powierzył mi czernicką parafię, a wręczając dekrety nowo mianowanym proboszczom i administratorom zapewnił, że w każdej parafii znajdą się życzliwi ludzie, którzy pomogą i doradzą, bo przecież ksiądz nie musi się znać na wszystkim. Nie możemy też zapominać o wsparciu z góry - od Boga, w sprawach, które mają służyć Bożej sprawie.

Moja posługa w czernickiej wspólnocie parafialnej rozpoczęła się w niedzielę 28 lipca po uroczystym wprowadzeniu, dokonanym przez ówczesnego dziekana dekanatu pszowskiego, ks. prałata Józefa Fronczka. Tego dnia pożegnaliśmy ks. Ryszarda Lapczyka, który odszedł na emeryturę i zamieszkał w Pszowie. Wrócił do nas po czterech latach i przez osiemnaście lat był mi pomocą w duszpasterstwie.

Już w pierwszych miesiącach posługi przyszło mi się zmierzyć z wielkim zadaniem, czyli kompleksowym remontem kościoła po szkodach górniczych. Ten remont wykorzystaliśmy, aby równolegle wykonać nowe ogrzewanie kościoła, wymienić całkowicie instalację elektryczną, nowe nagłośnienie, okna ozdobić witrażami, zakupiliśmy nowe żyrandole, nowe tabernakulum. Wykorzystując fragmenty dawnych balasek przywróciliśmy ten element wystroju prezbiterium. Figura św. Barbary oraz św. Józefa znalazły swoje, stałe już miejsce, w nowych, bocznych ołtarzach. Po zakończonym remoncie kościoła przyszedł czas na remont „wielkich” schodów, żartobliwie nazywanych „autostradą”. Były remonty wszystkich kapliczek i krzyży przydrożnych. Na wyraźne przynaglenie Sanepidu wykonaliśmy ogrodzenie cmentarza. Potem zbudowaliśmy nową kaplicę pogrzebową w miejsce „starego kościoła”, przeprowadziliśmy generalny remont organów. Z mniejszych inwestycji warto wspomnieć nowe, granitowe schody przed głównym i bocznym wejściem do kościoła, toaletę na miarę dwudziestego wieku. Zakrystia zyskała całkowicie nowe meble, wykonane „na wymiar”, co kapelan Arcybiskupa Wiktora Skworca ocenił, że teraz zakrystia jest ładniejsza niż w katowickiej katedrze. W ostatnich kilku latach kościół na nowo został wymalowany i przeprowadzono renowację witraży. W międzyczasie budynek probostwa zyskał nowe łazienki, nowe ogrzewanie, nową instalację elektryczną, wymienione zostały wszystkie okna, ocieplono i zaadaptowano strych probostwa, założono warstwę styropianu dla ocieplenia ścian.

Ośmieliłem się wymienić te inwestycje nie dla własnej chwały, ale by podziękować Parafianom, bo bez Waszej ofiarności niczego byśmy nie zrobili. Przyjęta przed dwudziestu trzema laty decyzja Rady Parafialnej o cyklicznych kolektach kopertowych okazała się trafiona. Dzięki temu wiele mogliśmy zrobić, a proboszcz, jako gospodarz mógł planować kolejne prace do wykonania, bo znając statystykę przychodów, miał rozeznanie, na co można sobie finansowo pozwolić. Ze szczerego serca dziękuję wszystkim ofiarodawcom, wszystkim którzy rozumieli, że kościół i probostwo nie są własnością księdza, ale Parafian i za tę własność czuli się odpowiedzialni. Wiadomo, że każda inwestycja wymaga wiele przygotowań i zachodu, ale każde docenienie, każde zdanie, że Parafianom podoba się to, co robimy, dodaje skrzydeł. To jest Wasz kościół z całym otoczeniem, Wasza świątynia, a proboszcz jest tymczasowym gospodarzem. Dziękując Wam za dotychczasową współpracę, gorąco proszę, abyście tak samo wspierali Waszego nowego proboszcza Krzysztofa. Ma on już wiele wspaniałych dokonań w poprzedniej parafii i na pewno teraz nie zawiedzie wspólnoty czernickiej.

Ważniejsza od zadań gospodarczych jest praca duszpasterska. Zadaniem księdza jest przede wszystkim głoszenie Ewangelii, udzielanie sakramentów i przygotowywanie kandydatów do sakramentów. Można w tym miejscu pokusić się o małą statystykę: w okresie mojego „proboszczowania” zostało ochrzczonych 587 dzieci, do bierzmowania przystąpiły 554 osoby, zostało zawartych 245 małżeństw sakramentalnych. W ostatniej drodze do wieczności kapłańską modlitwą i celebracją pogrzebu chrześcijańskiego towarzyszyłem 734 razy. Nie sposób zliczyć odprawionych mszy świętych i godzin spędzonych w konfesjonale. Chcę ufać, że posługa sakramentalna pomogła niejednemu przeżyć głębszą relację z Bogiem. Na pewno zostaje w sercu niedosyt i poczucie kapłańskiej porażki, kiedy widzę dzieci bądź młodzież ukradkiem skradającą się do zakrystii po pieczątkę obecności na mszy, byle tylko „zaliczyć” pierwszą Komunię czy bierzmowanie. Ale na to nie mam już wpływu. Pan Bóg każdego rozliczy z nieszczerze przyjmowanych sakramentów. Natomiast z serca dziękuję tym rodzicom, którzy rozumieją ważność sakramentów i przykładem swojego życia prowadzą dzieci do Pana Boga. Uczestnicząc we Mszy niedzielnej i świątecznej, przystępując do Komunii i prowadząc dziecko do balasek „po krzyżyk”, stają się najlepszymi katechetami. Gdyby wszyscy rodzice tak pojmowali swoją misję wychowania do wiary, karteczki kontrolne byłyby niepotrzebne.

Pomocni w katechizacji dzieci byli nasi katecheci: pani Eugenia Boczek, pani Marta Mordeja i pan Patryk Ślęczka. W liturgii mogłem liczyć na organistów (byłych i obecnych): Michała Weczerka i jego syna Mateusza, Jacka Pytlika, siostry Kasię i Agnieszkę z domu Wita, Filipa Szmajducha, Gabrysię Krawczyk. Wszystkim serdecznie dziękuję. Dziękuję szafarzom: panu Jerzemu Szczepankowi, Zenkowi Boczkowi i Romanowi Kałuskowi. Dziękuję kościelnym: Stanisławowi Motyce, Jankowi Styrnolowi za przyjazne relacje i współpracę przez wiele lat. Dziękuję obecnie pomagającej w zakrystii pani Alicji Nowak. Dziękuję wszystkim ministrantom i animatorom, których przez te lata przewinęło się naprawdę sporo. Życzę Wam, aby ten czas posługi blisko ołtarza, owocował w Waszym życiu Bożymi łaskami.

Dziękuję paniom, które dbały o wystrój kościoła: Karinie Małek zd. Żymełka, Sylwii Szczotka zd. Bugdol, dziękuję Danucie Cyran z mężem Mirkiem za nieszablonowe dekoracje bożonarodzeniowe i wielkopostne oraz przepiękne kompozycje kwiatowe.

Dziękuję panu Jerzemu Zawiszowi, który oprócz funkcji grabarza pełni również posługę gospodarza terenu kościoła i obejścia oraz dba o ciepło w kościele. Dziękuję „okazjonalnym” pomocnikom (np. przy zrzucaniu opału do piwnicy): Sławkowi Kolarczykowi, Zenkowi Boczkowi, drugiemu Jerzemu Zawiszowi. Dziękuję mężczyznom pomagającym przy choinkach świątecznych i innych pracach. Sławkowi Magnorowi za coroczną pomoc przy szopce betlejemskiej. Dziękuję paniom, które dbały o grotę: Wandzie Marek, Elżbiecie Kawulok, Janinie Boczek, Ewie Styrnol, Monice Szczeparze, Dance Cyran.

Dziękuję członkom dawnej i obecnej Rady Parafialnej, zespołowi redakcyjnemu Znaku Pokoju, paniom z Zespołu Charytatywnego.

Dziękuję paniom, które podjęły się trudnej posługi jako gospodynie na probostwie, a w ciągu tych lat pracowały m.in.: śp. Urszula Żymełka, panie Irena Przybyła, Maria Kolarczyk. Szczególne podziękowanie składam pani Zosi Domin, która już od siedemnastu lat cierpliwie znosiła moje kaprysy. Wszyscy odwiedzający probostwo potwierdzą, że wprowadzała zawsze domową atmosferę pełną ciepła i radości. Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem, a jeśli, to dziękuję bezimiennie.

Ponieważ każdy z nas jest tylko człowiekiem i popełnia błędy, szczerze przepraszam, jeśli kogoś źle potraktowałem bądź powiedziałem złe słowo. Ja ze swojej strony przebaczam wszystkie pomówienia, skargi i anonimy słane do Kurii. Każdy mam prawo zdenerwować się nawet na księdza. Było, minęło. Nie chcemy wracać do tego. W mojej pamięci i sercu pozostaną piękne wspomnienia dwudziestu trzech lat spędzonych wśród Was. Jeśli Pan Bóg pozwoli jeszcze trochę pożyć na emeryturze, obiecuję jak najczęściej odprawiać mszę św. w intencji naszej parafii. (piszę „naszej”, bo taka dla mnie pozostanie).

Pismo święte mówi: „Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać» (Łk 17,10).
Opatrzności Bożej dziękuję, że mogłem poznać tylu życzliwych ludzi, że mogłem być dla nich (co prawda nieudolnym) przedłużeniem dłoni Chrystusowych.

ks. Eugeniusz

Do spisu treści

Podziękowania i życzenia dla księdza Eugeniusza Twardocha,
naszego wieloletniego proboszcza
 

  Jak ksiądz ma połataną sutannę, mówią: Jaki nieporządny!
Jak ma piękną i nową, zastanawiają się, za co on ją kupił?
Jak ksiądz jest przystojny, mówią: - zmarnuje się chłopaczysko!
Jak jest brzydki: - Co?! To już takie łamagi święcą na księży?
Jak mówi długie kazania, mówią: - Zamęczy nas!
Jak mówi krótkie: - Nieprzygotowany!
Jak jest młody, mówią: - Za młody! Nie ma doświadczenia!
                                       Grzech machnie ogonem i przewróci się.
Jak jest stary: No tak, święty, bo stary. Grzechy same od niego pouciekały.

Trudno być księdzem, dlatego ksiądz odwraca się
czasem do ludzi plecami, żeby nie widzieli, jak płacze,
kiedy podnosi ukrytego Pana Jezusa w swoich rękach”

(Ksiądz Jan Twardowski)

 

Ksiądz Eugeniusz Twardoch jest z nami od 28. 07. 2002 roku. To oznacza: 23 lata posługi kapłańskiej w Czernicy, 23 lata pełnienia funkcji proboszcza w naszej parafii, 23 lata mieszkania w Czernicy i obecności wśród nas. Nie jest to zapewne rekordowa długość, ale jest to na tyle długi czas, by posługa księdza Eugeniusza na stałe zrosła się z historią naszej parafii i naszym życiem, stała się ważną częścią naszego życia duchowego, tą która wykracza poza doczesne sprawy i przypomina o tym, co wieczne.
Dla wielu ksiądz Eugeniusz pozostanie tym, który poprzez chrzest, I komunię, przygotowanie do bierzmowania towarzyszył ich wzrastaniu w wierze. Innym towarzyszył w najważniejszych chwilach życia dorosłego. Był świadkiem zawieranych sakramentów małżeństw, chrztu dzieci, świadkiem trudów rodzicielskich i trudności codziennego życia, świadkiem powodzenia, ale i niepowodzeń, tego co dobre jak i tego co w nas grzeszne i małe. Towarzyszył w chorobie i cierpieniu, w godnym i w bliskości z Bogiem przeżywaniu niełatwego czasu starości i odchodzenia, towarzyszył w ostatniej drodze – jest częścią naszego życia, i dlatego jest i będzie w naszej pamięci, również w tej modlitewnej.

Praca kapłana (a raczej posługa) jest trudna i coraz trudniejsza. Przywoływany już powyżej ksiądz Jan Twardowski wyraził to słowami: „W świecie niewiary próbuję mówić o wierze, w świecie bez nadziei o nadziei, w świecie bez miłości – o miłości”.
A jednak, jaki byłby świat, gdyby nie Ci, którzy to właśnie czynią, o tym mówią? Jaki byłby świat bez tych, którzy właśnie temu posłannictwu podporządkowują swoje życie? Głoszą wiarę, nadzieję i miłość.

Serdecznie i z głębi serca księdzu proboszczowi Eugeniuszowi za posługę wypełnioną codziennym trudem i trwanie w niełatwym posłannictwie dziękujemy. Owoce posługi duchowej, ewangelizacyjnej księdza Eugeniusza z pewnością są, choć z pewnością są mniej mierzalne i namacalne niż materialne, o których na koniec też trzeba wspomnieć – przez te wszystkie lata był bardzo dobrym gospodarzem naszej parafii, także w jej materialnym wymiarze, o czym wiedzą wszyscy, którzy kościół odwiedzają lub bywają w jego otoczeniu. Za dbałość i o ten wymiar należy się księdzu proboszczowi nasza wdzięczność i pamięć.

Na koniec – czegóż można życzyć? – pięknej, spokojnej emerytury – zasłużonego odpoczynku nie od Pana Boga rzecz jasna, ale od tych zajęć, które są trudnym obowiązkiem a nie radością. Jak najpełniejszego korzystania z przywilejów czasu, kiedy już nic nie trzeba, a tak wiele można, do czego jest potrzebne zdrowie - którego serdecznie księdzu życzymy. A ono, jak i wszystko na tym świecie – jest w rękach Boga. Życzymy więc, aby Boża Opatrzność czuwała nad księdzem i życzymy opieki Matki Bożej, w niej zawsze warto mieć sojuszniczkę - aby wypraszała dla księdza wszelkie potrzebne łaski. Zapewniamy o modlitwie. Wszystkiego najlepszego.
(Mamy nadzieję na częste wizyty)

Parafianie

Do spisu treści

Wiersz: Pożegnanie

Szybko upływa czas.
Nadeszła rozstania godzina.
Patrz, ile jest tu nas?
My, jakby wielka rodzina.
 
  Śpiew w pożegnania ton:
Ojciec opuszcza swe dzieci.
Smutno dziś zabrzmi dzwon,
Wzrok nasz za Tobą poleci.
 
Dzień szybko upłynął tak…
W nim nastrój panował świąteczny.
Wskazałeś nam wiary szlak,
mówiłeś o prawdach wiecznych!
 
  Głosi niekiedy świat
twierdzenia Biskupom przeciwne.
Nas nie oszuka wąż,
my wiarę wyznamy przed światem.
 
Wszyscy jak jeden mąż.
staniemy za Episkopatem.
Z Tobą niech będzie Bóg.
Niech Ciebie ma w swej dobroci
By nigdy nie zmógł Cię wróg,
Pan łaską Twą drogę ozłoci.

Franciszek Folek

Do spisu treści

Pierwsza Komunia Święta

Dzień Pierwszej Komunii jest wielkim świętem całej parafii, która modlitwami otacza osoby przygotowujące się do sakramentów świętych. W tym roku do I Komunii przystąpiło 31 dzieci w tym 5 do Wczesnej, które dodatkowo spotykały się na katechezie w salce parafialnej.

W upalną niedzielę Trójcy Świętej, 15 czerwca, dzieci w towarzystwie rodziców, przyjęły po raz pierwszy do swojego serca Ciało Jezusa.

 

 

Rodzice dzieci komunijnych podczas mszy św. złożyli „dar ołtarza” przeznaczony na pokrycie części kosztów zakupionego relikwiarza dla błogosławionej rodziny Ulmów.

Dzieci złożyły także ofiarę pieniężną dla potrzebujących dzieci z krajów misyjnych. Jest to piękna tradycja wpisująca się w akcję Papieskiego Dzieła Misyjnego „Dzieci komunijne dzieciom misji”.

Na zakończenie Białego Tygodnia, w piątek po Bożym Ciele, grupa komunijna pojechała na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Turzy Śląskiej. Kustosz sanktuarium, ksiądz Wiesław Hudek bardzo ciekawie opowiedział o objawieniach Matki Bożej, która zachęcała dzieci fatimskie do modlitwy i pokuty za grzeszników. Po tych duchowych doznaniach w domu parafialnym można było skosztować śląskiego kołocza. Pielgrzymka zakończyła się zakupem pamiątek i modlitwą różańcową w intencji pokoju na świecie.

Składam serdeczne podziękowania wszystkim rodzicom za współpracę w przygotowaniu dzieci do Uroczystości Pierwszej Komunii św. Szczególnie dziękuję tym rodzicom, którzy zajmowali się organizacją uroczystości komunijnej: pani Katarzynie i pani Agnieszce oraz rodzicom zaangażowanym w liturgię, strojenie kościoła, pomoc przy sprzątaniu i dekoracji, niesienie baldachimu na procesji Bożego Ciała. W imieniu dzieci dziękuję księdzu proboszczowi za odprawienie uroczystej mszy św. oraz nabożeństwa eucharystycznego, dziękuję za uśmiech, spokój i dobroć. Dziękuję także p. Dance za piękny wystrój kościoła. Dziękuję za piękną oprawę muzyczną naszym organistom oraz pani Ani ze „Znaczkami”. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby ten dzień był piękny.

Życzę wszystkim dzieciom, aby przeżywały radość ze spotkania z Panem Jezusem w Komunii św. podczas każdej mszy św. Niech nigdy nie zgaśnie ta iskra miłości, która została zapalona w dniu I Komunii świętej!

Zachęcam dzieci, aby od nowego roku szkolnego rozpoczęły praktykowanie dziewięciu pierwszych piątków miesiąca. Jezus obiecał, że ci, którzy będą przyjmować Komunię Świętą w pierwsze piątki przez 9 miesięcy z rzędu, nie umrą bez spowiedzi. Rodzice, dopomóżcie w tym swoim dzieciom, bo warto się zaangażować i nie odkładać tej praktyki na potem.

Katechetka E. Boczek

Do spisu treści

Pożegnanie księdza

Czcigodny księże Eugeniuszu
Lat kilka byłeś tu z nami –
dlatego, kiedy odchodzisz –
żegnamy ciebie ze łzami.
Za to, że byłeś dobry,
za pracę gorliwą w parafii
dziękują ci starsi i mali –
serdecznie jak każdy potrafi.
Gdy będziesz już emerytem
i między ludźmi innymi,
niech dobrze ci będzie z nimi,
serdecznie ci tego życzymy

Parafianie

Do spisu treści

Z pokłonem żegnamy i następcę witamy…

28 lipca 2002 roku o godz. 10.30 podczas uroczystej Mszy świętej pożegnaliśmy ks. proboszcza Ryszarda Lapczyka, a powitaliśmy nowego proboszcza, ks. Eugeniusza Twardocha.

Parafianie wyrażają podziękowanie, że ks. Eugeniusz potrafił zatrzymać w naszej parafii ks. Ryszarda Lapczyka. Do końca życia służył nam. Na jego grobie zawsze są świeże kwiaty.

27 lipca tego roku z pokłonem żegnamy ks. Eugeniusza. Pragnę podziękować księdzu proboszczowi, że potrafił przywrócić piękno naszej świątyni. Królowa Polski patrzy na nas w pełnym blasku. Jako pokolenie św. Jana Pawła II pragnę podziękować, że na moją prośbę włączył się ksiądz do odnowienia krzyża na ulicy Wolności, kaplic przy ulicy Podleśnej i Powstańców.

Nasz kościół na czernickim wzgórzu jest dla mnie najpiękniejszą świątynią. To moja Częstochowa, gdy w kościele rozbrzmiewają melodie: „Jest zakątek na tej ziemi”, „Maryjo, Królowo Polski”, czy „Najpiękniejszy miesiąc maj”. Wieczorem z wież kościoła rozbrzmiewa Apel Jasnogórski, a o 21:37 Barka.

Życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia przez serce Maryi.

Józef Pawełek

Do spisu treści

Bierzmowanie młodzieży klasy VIII

„Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra”
(Rz 8,28)

 

Po co bierzmowanie? Czy jest ono nam potrzebne? Z pewnością ten sakrament jest swego rodzaju dopełnieniem chrztu świętego. Chrzest przyjęliśmy w dziecięcym okresie nieświadomości, dlatego bierzmowanie w wieku większego rozeznania jest okazją, by świadomie wyznać Bogu szczerą wiarę i potwierdzić wolę trwania we wspólnocie Kościoła. Ale to tylko część istotnej prawdy o tym sakramencie. Dzieje Apostolskie ukazują nam, co działo się po Zesłaniu Ducha Świętego na Apostołów w Wieczerniku. Jak ci, którzy z obawy przed Żydami trwali na modlitwie, ale za zamkniętymi drzwiami, po wylaniu Ducha wyszli na zewnątrz i Jego mocą, z wielką odwagą głosili prawdę o Zmartwychwstaniu Jezusa. Źródłem tej mocy wiary był Duch Święty. Tak też należy rozumieć słowa zapisane przez św. Pawła: „Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. (…) Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!»” (Rz 8,14-15). To Duch święty ożywia Kościół, daje mu nowe tchnienie, prowadzi pośród zawiłych ścieżek historii. Uczy też prawdziwej pobożności i relacji z Bogiem: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26).

W takiej wierze, po dwuletnim przygotowaniu formacyjnym i sakramentalnym, grupa osiemnastu młodych osób przystąpiła do sakramentu bierzmowania. Miało to miejsce 5 czerwca w kościele Opatrzności Bożej w Gaszowicach, razem z tamtejszą młodzieżą. Uroczystości przewodniczył ks. Bp Grzegorz Olszowski. Termin bierzmowania pięknie wpasował się tuż przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Dlatego też Biskup podkreślił, że młodzież wraz ze świadkami bierzmowania zgromadzona w gaszowickim Wieczerniku, jest odbiciem grona Apostołów, którzy wraz z Maryją oczekiwali spełnienia obietnicy Ducha Pocieszyciela.

ks. Eugeniusz

Poniżej kilka świadectw, jak młodzież przeżyła ten wyjątkowy, ważny dzień:

Przeżycie sakramentu bierzmowania było dla mnie ważnym wydarzeniem na katolickiej drodze. Przyjęcie Ducha Świętego wzbudziło we mnie ogromne emocje. Gdy biskup namaścił mnie olejem krzyżma świętego poczułem obecność Parakleta, który umocnił mnie. Sama uroczystość miała bardzo podniosły charakter. Końcowe słowa biskupa bardzo zapadły mi w pamięci. Jestem pewien, że nigdy nie zapomnę tego wydarzenia. (Mateusz)

+ + + + +

W momencie mojego bierzmowania poczułam prawdziwe działanie Ducha Świętego. Czułam obecność Boga, Jego pokój miłość i moc które wypełniły moje serce. Uświadomiłam sobie, że nie jestem sama. W tym dniu Duch Święty napełnił mnie siłą, by iść przez życie z wiarą i nadzieją. (Milena)

+ + + + +

Bierzmowanie dało mi pełną odpowiedzialność i dojrzałość w wierze. Było to zarazem stresujące i ekscytujące uczucie. Tego dnia nie mogłem się doczekać aż pójdę do kościoła, i wreszcie stało się. Przyjąłem Ducha Świętego. Jestem pewien, że Pocieszyciel napełnił mnie łaską, która wzbudziła we mnie wytrwałość w wierze. (Franek)

+ + + + +

Bierzmowanie było dla mnie wyjątkowym momentem. Czułam się bardzo obecna i blisko Boga. Tego dnia poczułam, że wiara to coś mojego, a Duch Święty daje mi siłę. Bierzmowanie zostanie za mną na długo i cieszę się, że mogłam to przeżyć z moimi bliskimi oraz że Duch Święty poprowadzi mnie dalej. (Larysa)

+ + + + +

Bierzmowanie było dla mnie bardzo ważnym dniem. Sama świadomie podjęłam decyzję o przyjęciu daru Ducha Świętego i wybrałam sobie imię oraz patronkę, która czuwa teraz nade mną, Świętą Faustynę. Ten dzień na długo zostanie w mojej pamięci i cieszę się, że mogłam go spędzić wraz z moimi bliskimi. (Paulina)

Do spisu treści

Camino - droga która prowadzi dalej niż myślisz
Z Sarria do Santiago de Compostela – z plecakiem, modlitwą i uśmiechem

Są drogi, które prowadzą z punktu A do punktu B. Są też takie, które prowadzą do środka serca. Camino de Santiago to jedna z nich.
Wyruszyliśmy z miejscowości Sarria, by przejść ponad 100 kilometrów szlakiem Camino Francés. Przez lasy, pola, pagórki Galicji – i przez własne zmęczenie, zachwyt i ciszę – dotarliśmy do Santiago de Compostela. Ale zanim przekroczyliśmy próg katedry, przeszliśmy dużo więcej niż tylko fizyczny dystans.

Codzienność w rytmie pielgrzyma Każdy dzień to poranne pakowanie, szybkie śniadanie, modlitwa, kawa wypita na kamieniu albo w przydrożnym barze. Wędrówka przez chłód poranka i żar południa. Spotkania z ludźmi z całego świata, z którymi wystarczy jedno spojrzenie i „Buen Camino”, by poczuć się wspólnotą. Czasem rozmowa, czasem cisza, czasem śmiech przez łzy.

Pierwszego dnia przeszliśmy 26 km – mgła była tak gęsta, że przez chwilę czuliśmy się jak w baśni. Potem przyszły słońce, pot, zmęczenie – ale i wzruszenie, gdy zobaczyliśmy znak „100 km do Santiago”. To był nasz pierwszy wielki moment.

Kolejne dni mijały między lasami a lokalnymi  knajpkami, gdzie ośmiornica z Melide smakowała jak nagroda od samego nieba. Nie zabrakło pęcherzy, bolących pleców i modlitw za innych – czasem szeptanych, czasem milczących. Camino uczyło nas cierpliwości, pokory i tego, że każdy krok jest ważny – nawet ten najwolniejszy.

Blisko ludzi, bliżej Boga Camino to nie tylko fizyczna wędrówka. To czas spotkania z sobą i Bogiem – takim, który idzie obok, który milczy z nami na leśnej ścieżce, który posyła nam ludzi w potrzebnym momencie. To również droga wdzięczności – za siłę, za pogodę, za miejsce do spania, za rozmowę przy winie.

Ostatnie dni to już odliczanie – 30 km, potem 20, aż w końcu: 19 km do Santiago . Wtedy już wiedzieliśmy, że jesteśmy prawie u celu, choć w sercu czuliśmy, że ta droga zostanie z nami na zawsze.

Santiago – i coś więcej Gdy dotarliśmy do katedry, czuliśmy więcej niż ulgę – było wzruszenie, radość, pokój. I niespodzianka: trafiliśmy na Mszę z Botafumeiro – wielką kadzielnicą, która unosiła nasze modlitwy ku górze, jakby Bóg sam chciał nam powiedzieć: „Słyszę was. Dobrze, że przyszliście.”

W rękach mieliśmy Compostelę – certyfikat ukończenia Camino. Ale to nie ona była najważniejsza. Najważniejsze było to, co zostanie w sercu: modlitwy wyszeptane po drodze, ludzie spotkani w chwilach słabości, zachwyt nad pięknem stworzenia i ciche „dziękuję” za wszystko.

Buen Camino – na zawsze.  Camino się nie kończy w Santiago. Ono się tam zaczyna – w innym rytmie, w innych oczach, w codzienności, która po tej drodze już nigdy nie będzie taka sama.

Buen Camino – dobrej drogi wszystkim, którzy szukają, którzy pytają, którzy idą. Nawet jeśli jeszcze nie wiedzą, dokąd.

Agnieszka Mandrysz

Do spisu treści

Rozliczenie kolekt kopertowych

Ponieważ zbliża się data przekazania spraw finansowych nowemu proboszczowi, ks. Krzysztofowi Jaskowi, moim obowiązkiem jest również rozliczyć się z Parafianami z bieżących składek kopertowych. Jak już wielokrotnie pisałem i mówiłem podczas ogłoszeń w kościele, obecne składki są przeznaczone na wymianę pokrycia blachą (najpewniej miedzianą, bo jest najtrwalsza) kopuł wieńczących wieże kościoła. Blacha cynkowa, którą kopuły są teraz pokryte miała wystarczyć na około 25 lat. Minęło już ponad 70 lat i jest to ostatni dzwonek, żeby kopuły odpowiednio zabezpieczyć.

Parafianom pragnę serdecznie podziękować za cierpliwość, bo przez 23 lata mojego proboszczowania stale prosiłem o ofiary kopertowe. Wiem, że mogło być to nudne i uciążliwe, ale dzięki temu mogliśmy przeprowadzić wiele inwestycji wielkich i mniejszych. Liczę na to, że jako Parafianie, zaakceptujecie też nowego proboszcza i będziecie go wspierać zarówno składkami, jak i życzliwą doradą. Oprócz pieniędzy wykazanych w poniższej tabelce przekażę też dość sporą kwotę zaoszczędzoną z kolekt niedzielnych. Wszystko odbędzie się za wiedzą Rady Parafialnej. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Waszą życzliwość i zrozumienie.

Tabelka ze szczegółowym rozliczeniem kolekt kopertowych i wydatków wydrukowana jest w "papierowym" Znaku Pokoju.

ks. Eugeniusz

Do spisu treści

Zapisy na pielgrzymkę Rybnicką w naszej parafii!

 

Tegoroczna, jubileuszowa 80. Rybnicka Pielgrzymka na Jasną Górę wyruszy tradycyjnie 30 lipca o godz. 8:00 spod Bazyliki św. Antoniego w Rybniku. W tym roku, dzięki uprzejmości Księdza Proboszcza będzie możliwość zapisów i odebrania pakietów pielgrzymkowych w Kancelarii naszej Parafii.

Pielgrzymka to przede wszystkim akt religijny – cechuje ją duch modlitwy, ofiary, braterskiej miłości oraz porządek zewnętrzny. Każdy pielgrzym zobowiązany jest do przestrzegania regulaminu, który znajduje się na stronie Rybnickiej Pielgrzymki. Uczestnicy pielgrzymki nie piją alkoholu, nie palą papierosów ani nie używają żadnych środków odurzających. To czas wyciszenia, refleksji i duchowego wzrostu – także poprzez wspólne modlitwy, śpiewy i słuchanie konferencji.

Każdy pielgrzym porusza się w przydzielonej grupie parafialnej, kierowanej przez chorągiewkowych. Grup jest siedem – każda z nich oznaczona jest innym kolorem chusty. Nasza parafia przypisana jest do grupy numer 5 z chustami koloru niebieskiego. Marsz odbywa się zwartą kolumną, na czele której niesione są krzyż i emblemat grupy. W czasie wędrówki nie należy się rozdzielać ani wyprzedzać grupy.

Co zabrać ze sobą?
Każdy pielgrzym powinien być odpowiednio przygotowany do wielodniowej drogi. Obowiązkowe wyposażenie to m.in.:

  • śpiewnik, różaniec i modlitewnik,
• dowód osobisty lub legitymacja szkolna,
• książeczka zdrowia lub karta ubezpieczeniowa,
• odpowiedni strój, wygodne buty, nakrycie przeciwdeszczowe i śpiwór,
• karimata oraz podstawowe środki opatrunkowe i leki osobiste.

Niepełnoletni uczestnicy mogą pielgrzymować tylko pod opieką dorosłych i muszą posiadać pisemne zezwolenie rodziców na hospitalizację i przeprowadzenie koniecznych zabiegów medycznych w razie potrzeby.

Rybnicka pielgrzymka to wydarzenie, które ma już osiem dekad historii. Dla wielu uczestników jest to coroczna tradycja, dla innych – duchowe wyzwanie, dla jeszcze innych – wyjątkowa okazja do wspólnotowego przeżywania wiary. Niezmiennie jednak pozostaje to wydarzenie łączące pokolenia, budujące wspólnotę i pokazujące siłę duchowej drogi.

Serdecznie zapraszamy do udziału!

Informację przygotował
Dawid Panic

Do spisu treści

Galeria obrazów czernickich osobowości

Pod auspicjami SDL Spichlerz powstał pomysł stworzenia galerii obrazów czernickich osobowości. Wizerunki zasłużonych dla miejscowości wisiałyby na ścianie pomieszczenia czernickiego zameczku. Celem pomysłu jest upamiętnienie wyjątkowych ludzi oraz wskazanie inspiracji dla żyjących i potomnych – praca na rzecz wspólnego dobra jest wartością.

W pierwszej połowie czerwca bieżącego roku we współpracy z grupą inicjatywną przedsięwzięcia ustalono, że co roku będzie odbywać się konkurs na czernicką osobowość, po czym powstanie portret laureata. Jury konkursowe winno się składać z przedstawicieli organizacji społecznych i miejscowych instytucji. Nie może więc w nim zabraknąć przedstawiciela SDL Spichlerz, Koła Gospodyń Wiejskich, koła seniorów, strażaków, przedstawicieli szkoły, przedszkola, biblioteki i organizacji sportowych.

Ze względów praktycznych ustalono, że w pierwszej edycji konkursu weźmie udział grupa pięciu nominowanych, a wszyscy mieszkańcy mogą zgłaszać do przyszłorocznej edycji konkursu kandydatury uznanych przez siebie za wartościowe postaci wraz z pisemnym uzasadnieniem wyboru. Zgłoszenia będą przyjmowane w biurze SDL Spichlerz do końca lipca. Zgłaszać można jedynie osoby nieżyjące i związane z Czernicą.

Tegoroczne rozstrzygnięcie konkursu będzie miało miejsce w sierpniu. Wśród nominowanych znajdują się poniższe osoby wymienione w porządku alfabetycznym:

1. Franciszek Biskup (1887-1941), śląski powstaniec, społecznik, działacz niepodległościowy zamordowany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie.

2. Prof. Henryk Mikołaj Górecki (1933-2010) światowej sławy kompozytor, wykładowca akademicki i rektor Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach.

3. Ksiądz Jan Kapołka (1919 -2001) wieloletni proboszcz parafii czernickiej, społecznik, erudyta, tłumacz, budowniczy kościoła pw. Świętego Jana Chrzciciela w Tychach.

4. Karol Łukoszek twórca związków sportowych w Czernicy, wieloletni trener kolarski, którego podopieczni osiągali ogólnopolskie sukcesy sportowe, a on sam przyczynił się do podniesienia kultury sportowej w regionie.

5. Friedrich von Sack (1748-1821) właściciel dóbr rycerskich w Czernicy, który w 1806 założył na terenie miejscowości kopalnię Charlotte,funkcjonującą po dziś dzień jako kopalnia w Rydułtowach. Imię jego córki jest obecnie nazwą jednej z trzech najwyższych hałd Europy.

Do spisu treści

Wiersz: Lato, lato…

Już za parę dni, za dni parę
weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów,
Pitagoras, bądźcie zdrów,
do widzenia wam, canto, cantare.
 
  Lato, lato, lato czeka,
razem z latem czeka rzeka,
razem z rzeką czeka las,
a tam ciągle nie ma nas.
 
Lato, lato nie płacz czasem,
czekaj z rzeką czekaj z lasem,
w lesie schowaj dla nas chłodny cień,
przyjedziemy lada dzień.
 
  Lato, lato mieszka w drzewach,
lato, lato w ptakach śpiewa,
słońcu każe odkryć twarz.
Lato, lato jak się masz?
 
Lato, lato dam ci różę,
lato, lato zostań dłużej.
Zamiast się po krajach włóczyć stu,
lato, lato zostań tu
Już za parę dni…

Ludwik Jerzy Kern

Do spisu treści

„Literacki kogel – mogel”
Odsłona pierwsza!

Kolejny raz, Gminna Biblioteka Publiczna w Gaszowicach, wraz z Filią w Czernicy, otrzymały czek w wysokości 5500 zł na realizuję projektu w ramach programu „Działaj Lokalnie” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności, na mocy umowy zawartej z Akademią Rozwoju Filantropii w Polsce, za pośrednictwem Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS. Spośród 21 zgłoszonych wniosków, „Literacki kogel – mogel” otrzymał akceptację komisji konkursowej opiniującej złożone oferty.

Z roku na rok wzrasta liczba czytelników bibliotek we wszystkich grupach wiekowych. Projekt jest odpowiedzią na rosnącą potrzebę kontaktu z książką i słowem pisanym. Będzie inspiracją do twórczości własnej oraz wzbogaci życie kulturalne dzieci i dorosłych. Poprzez spotkania literackie uczestnicy poznają wiele pasjonujących historii. Zostanie obalony mit, że literatura to tylko obowiązkowe lektury. A powiedzenie „Książka to najlepszy przyjaciel człowieka” zyska na sile.

Odsłona pierwsza to prawdziwie literacki SHOW. Spotkanie autorskie dla dzieci z Panem Poetą. Fruwające balony, pacynki mówiące ludzkim głosem oraz walizki pełne kolorowych rekwizytów, to nieodłączne elementy show dwumetrowego pana z muszką! Show, którego bohaterami byli: Kura, bohaterka książki „Kura, co tyła na diecie”, choć zdrowo jadła, recytująca dzieciom historię w książce zawartą. Paw, bohater książki „Paw, co ogon miał z przyjaźni”, opowiadającej, że życzliwość jest ratunkiem na smutek. Czy „Kaczka, co przebrała miarkę”, z którą to tytułową bohaterką dzieci odkrywają barwną kwaczą garderobę.

Wystarczyła godzina, by młodzi czytelnicy byli pełni wrażeń i pozytywnych emocji. Energia przekazana przez prowadzącego udzieliła się dzieciom i ich opiekunom. Spotkanie z autorem poezji dziecięcej odbyło się w poniedziałek 16 czerwca w kawiarni OKiS w Gaszowicach. Na zakończenie energetyzującego show były lody dla ochłody! Niebawem kolejna odsłona „Literackiego kogla – mogla”. Tym razem spotkanie z literaturą dla dorosłych.

ZAPRASZAMY!

Ekspertki bajek

Do spisu treści

Wiara i sztuka
Boże, coś Polskę

Boże, coś Polskę – to polska, katolicka pieśń religijna o charakterze patriotycznym. Śpiewana jest podczas wielkich uroczystości kościelnych i państwowych w kościołach. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku konkurowała z Mazurkiem Dąbrowskiego o uznanie za hymn państwowy.

Historia powstania utworu
Po klęsce Napoleona, zebrane na Kongresie Wiedeńskim europejskie mocarstwa decydowały o dalszym kształcie Europy. Jednym z problemów, który przed nimi stanął, był los utworzonego przez Napoleona Księstwa Warszawskiego. Rosyjski car Aleksander I wymusił na władcach innych mocarstw, żeby w okrojonych granicach Księstwa powstało Królestwo Polskie, na którego tronie on sam zasiądzie jako król, łącząc tym samym unią personalną tak utworzone państwo polskie i Rosję. Miało to wzmocnić rosyjską pozycję w Europie.

Car nadał Królestwu Polskiemu, nazywanemu również Królestwem Kongresowym, nowoczesną konstytucję gwarantującą integralność terytorialną własny sejm, oświatę sądownictwo, rząd i wojsko oraz złotego jako walutę. Sam natomiast prowadził politykę zagraniczną, mianował urzędników i został zwierzchnikiem armii, na której czele postawił swojego brata wielkiego księcia Konstantego, który rezydował w Warszawie.

Sam car Aleksander cieszył się sympatią części polskich elit. Zdołał przekonać wielu Polaków, że odbuduje liberalną, szanująca odrębność ustrojową, kulturową i religijną Polskę. W wielu relacjach pisemnych z pierwszych lat Królestwa Polskiego można znaleźć pozytywne odniesienia do jego osoby. Warto też wspomnieć, że Warszawiacy zebrali pieniądze na budowę łuku triumfalnego na cześć cara po jego wizycie w 1815 roku, jednak on sam nakazał je przeznaczyć na budowę kościoła. W ten sposób na dzisiejszym Placu Trzech Krzyży w Warszawie powstał kościół pod wezwaniem św. Aleksandra.
I to właśnie na cześć cara jako polskiego króla w 1816 roku została napisana pieśń będąca pierwowzorem pieśni „Boże coś Polskę”. Pierwotny tekst zamówionego przez księcia Konstantego hymnu „Pieśń narodowa za pomyślność Króla” został zaprezentowany na pierwszej stronie w „Gazecie Warszawskiej” z 20 lipca 1816 roku. Publiczne prawykonanie hymnu nastąpiło w Warszawie 3 sierpnia 1816 roku. Od tej pory stał się on oficjalnym hymnem Królestwa Polskiego.

Autorem tekstu pieśni jest Alojzy Feliński, natomiast muzykę skomponował – Jan Nepomucen Kaszewski. Utwór powstał na cześć cara Aleksandra I i króla Królestwa Polskiego. „Pieśń narodowa za pomyślność Króla” została zamówiona przez wielkiego księcia Konstantego, brata cara. Utwór był wzorowany na angielskim hymnie God save the King. Pierwotnie w refrenie pieśni Felińskiego padały słowa: „Naszego króla zachowaj nam Panie!”, jako hołd dla cara i króla Aleksandra I, na rocznicę ogłoszenia Królestwa Polskiego.

Już w następnym roku nieoficjalnie zaczęto śpiewać w tym miejscu „Naszą ojczyznę racz nam wrócić, Panie”. Melodia pieśni została uproszczona i upodobniona do melodii pieśni religijnej „Bądź pozdrowiona, Panienko Maryjo”. Pieśń zaczęła funkcjonować w obiegu jako pieśń konspirantów, a po klęsce powstania listopadowego stała się manifestacją uczuć patriotycznych. Do początkowych dwóch zwrotek w 1828 roku dodano dwie kolejne z Hymnu do Boga o zachowanie wolności, którego autorem był Antoni Górecki. W zaborze rosyjskim, pieśń została zakazana w 1862 roku. W rok później towarzyszyła powstańcom i stąd nazwano ją Marsylianką 1863 roku. Była wielokrotnie przekładana na inne języki.

Po uzyskaniu niepodległości (także po 1989 r.) śpiewano już - „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, by w czasach okupacji hitlerowskiej oraz w PRL ponownie powrócić do nieco zmienionej wersji, proszącej o przywrócenie wolności Ojczyźnie: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.

Oto współczesny tekst wykonywany podczas uroczystości kościelnych:

  Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które przygnębić ją miały!

Ref.: Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie! x2
 
    Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem
Wspierał walczących za najświętszą sprawę,
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem
W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.
Ref.: Przed Twe ołtarze...
 
  Wróć naszej Polsce świetność starożytną,
Użyźniaj pola, spustoszałe łany,
Niech szczęście, pokój na nowo zakwitną.
Przestań nas karć, Boże zagniewany.
Ref.: Przed Twe ołtarze...
 
    Boże, którego ramię sprawiedliwe
Żelazne berła władców świata kruszy,
Zniwecz Twych wrogów zamiary szkodliwe,
Obudź nadzieje polskiej naszej duszy.
Ref.: Przed Twe ołtarze...
 
  Boże najświętszy, od którego woli
istnienie świata całego zależy,
wyrwij lud Polski z tyranów niewoli,
wspieraj zamiary wytrwałej młodzieży.
Ref.: Przed Twe ołtarze...

Opracowała: Marta Mordeja
źródła pomocnicze: Internet

Do spisu treści

Wambierzyce i Czermna

Okres wakacyjny sprzyja pielgrzymkom oraz odkrywaniu mniej znanych miejsc kultu religijnego w Polsce. Do takich należą Bazylika w Wambierzycach oraz Kaplica Czaszek w Czermnej.

Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin, Patronki Ziemi Kłodzkiej.

Barokowa bazylika znajdująca się w Wambierzycach koło Radkowa w powiecie kłodzkim. Wybudowana została w latach 1715–1723. W 1936 papież Pius XI nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej. Obiekt zarejestrowany jako zabytek 2 stycznia 1950 roku.

Obecna bazylika stoi na wzgórzu, gdzie w XII wieku, w niszy wysokiego drzewa umieszczono figurkę Matki Boskiej. Według kronik w 1218 roku ociemniały Jan z Raszewa odzyskał w tym miejscu wzrok. Po tym zdarzeniu do Wambierzyc zaczęło podróżować wielu pielgrzymów. Wkrótce pod drzewem z figurką postawiono ołtarz, a po bokach lichtarz i chrzcielnicę. W 1263 na wzgórzu powstał drewniany kościół.

W 1512 roku Ludwik von Panwitz wzniósł większą świątynię wybudowaną z cegły. Został on jednak zrujnowany podczas wojny trzydziestoletniej. W latach 1695–1711 wybudowano nowy kościół na zlecenie Daniela von Osterberga, który jednak szybko zaczął się walić i został rozebrany w 1714 roku. W latach 1715–1723 powstała kolejna świątynia wybudowana przez hrabiego Franciszka Antoniego von Goetzena, która przetrwała do dziś.

W 1936 papież Pius XI nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej. 17 sierpnia 1980 roku kardynał Stefan Wyszyński dokonał koronacji figurki Matki Bożej przy asyście kard. Sebastiano Baggio, kard. Franciszka Tomaszka i abpa Henryka Gulbinowicza, nadając jej tytuł Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Od 25 czerwca 2007 roku w Wambierzycach posługują franciszkanie z prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych.

Kaplica Czaszek w Czermnej – zabytek sakralny znajdujący się w Kudowie-Zdroju, w dzielnicy Czermna. Kaplica położona jest w odległości ok. 1 km od centrum Kudowy, w dolinie rzeki Czermnicy.

Kaplicę zbudował w latach 1776–1784 ksiądz Wacław Tomaszek, z pochodzenia Czech, proboszcz parafii w Czermnej. W 1776 r. W skarpie koło dzwonnicy w pobliżu kościoła ksiądz Tomaszek zauważył ludzkie czaszki i kości. Wezwał grabarza J. Langera i kościelnego J. Schmidta. Razem zaczęli wygrzebywać znajdujące się płytko pod ziemią szczątki. Nie spodziewali się, że natrafią na tak dużą liczbę ludzkich kości. Były to kości ofiar wojen na ziemi kłodzkiej, prawdopodobnie z czasów wojny trzydziestoletniej, prusko-austriackiej i szerzących się po niej epidemiach cholery w XVII i XVIII w. oraz z wojny siedmioletniej (1756–1763). Szczątki te pochodziły głównie z obszaru dzisiejszego cmentarza parafialnego.

Ksiądz Tomaszek postanowił wydobyć wszystkie szczątki. Polecił grabarzowi i kościelnemu oczyścić, wybielić kości wraz z czaszkami i zgromadzić w kaplicy. Ten fakt oraz doznany wstrząs podczas zwiedzania w 1775 r. Katakumb w Rzymie zrodził pomysł wybudowania kaplicy - ossuarium (pomieszczenie lub budowla w której gromadzone są kości). Budowę kaplicy wspomaganą przez Leopolda von Leslie rozpoczęto w 1776 r. Po wybudowaniu kaplicy ks. Tomaszek z grabarzem Langerem przez blisko 20 lat zbierali w rejonie Kudowy, Dusznik i Polanicy ludzkie szczątki i gromadzili je. Prace przy wystroju kaplicy trwały do 1804 r. Przejęci spotkaniem z przemijalnością świata i śmierci, ks. Tomaszek i grabarz Langer postanowili, aby 20 lat po śmierci ich szczątki też spoczęły w tym miejscu. Ks. Tomaszek zmarł w 1804 r.

Niewielka barokowa kaplica murowana została usytuowana pomiędzy kościołem św. Bartłomieja a wolnostojącą dzwonnicą. Ściany i sklepienie wnętrza kaplicy pokrywa ok. 3 tys. ciasno ułożonych czaszek i kości ludzkich, ofiar wojen oraz epidemii chorób zakaźnych. Dalsze 20–30 tys. szczątków leży w krypcie pod kaplicą. Na ścianie głównej znajduje się niewielki skromny ołtarz z barokowym krucyfiksem, na którym leżą ciekawsze okazy czaszek. Wśród kości udowych i czaszek ułożonych warstwami przy ścianach kaplicy znajdują się dwie drewniane rzeźby aniołów, jeden z trąbką i napisem łacińskim „Powstańcie z martwych”, drugi z wagą i napisem łacińskim „Pójdźcie pod sąd”. Przed wejściem stoi pomnik z trójjęzycznym napisem po niemiecku, czesku i polsku: „Ofiarom wojen ku upamiętnieniu, a żywym ku przestrodze 1914”.

W kaplicy eksponowane są czaszki: grabarza Langera, sołtysa Czermnej i jego żony, czaszka Tatara (świadczy o tym jej anatomia), czaszka ze zmianami chorobowymi oraz kość udowa człowieka o wzroście ok. 2 metrów (prawdopodobnie Szweda), źle zrośnięta kość kończyny. Ślady kul nosi czaszka sołtysa Martinca, który w czasie wojny siedmioletniej (1756–1763) został rozstrzelany przez Prusaków za to, że przeprowadzał wojska austriackie przez Błędne Skały. Jego żona zginęła od ciosu ostrym narzędziem (ślad na czaszce), próbując zasłonić męża własnym ciałem.

Warto odkrywać miejsca, które związane są z naszą religią. Tu łączy się wiara, sztuka oraz historia. Poznajmy nasz kraj i jego wspaniałe miejsca kultu religijnego. Wambierzyce i Czermna znajdują się w województwie dolnośląskim w powiecie kłodzkim.

Opracowała: Marta Mordeja
Źródła pomocnicze: Internet

Do spisu treści

Wycieczka szlakiem piastowskim

4 czerwca bladym świtem uczniowie klas piątych i szóstych wyruszyli w kierunku Poznania na trzydniową wycieczkę szlakiem piastowskim. Po długiej podróży rozpoczęli zwiedzanie stolicy Wielkopolski, a zaczęli od bazyliki, w której kryptach pochowano pierwszych polskich władców z dynastii Piastów. Podczas spaceru po mieście zobaczyli pozostałości dawnych murów miejskich. Opuszczając Ostrów Tumski, przeszli po nowoczesnej kładce nad rzeką Cybiną. Podziwiali piękne murale na Śródce. Odwiedzili poznańską farę, czyli bazylikę Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny, której barokowe wnętrze zrobiło na nich niesamowite wrażenie. Na Placu Wolności, odpoczywając pod nowoczesną fontanną, wysłuchali wykładu pani przewodnik o dziejach powstania wielkopolskiego. Następnie przeszli w stronę Wzgórza Przemysła, by podziwiać odbudowany zamek. Na rynku w Poznaniu o godzinie 15:00 przywitał ich hejnalista, a tuż po nim koziołki trykające się głowami na ratuszowej wieży.

Z Poznania udali się w kierunku bazy noclegowej w Chomiąży Szlacheckiej. Kolacja w „Grodzie Piasta” okazała się przepyszna po wyczerpującej podróży i owocnym zwiedzaniu Poznania, a ośrodek oprócz świetnej bazy noclegowej stanowił dla wszystkich świetne miejsce na wypoczynek. Plaża przy jeziorze, boiska i minizoo – idealne otoczenie, by naładować akumulatory na kolejny intensywny dzień.

5 czerwca był w całości przeznaczony na zwiedzanie Torunia. Przepiękna zabytkowa starówka, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zrobiła na wszystkich niesamowite wrażenie. Pięknie zachowane fragmenty murów, baszty, spichlerze, wąskie uliczki i kamienice – wszystko to oraz niesamowity dar opowiadania przewodniczki sprawiły, że na chwilę wszyscy przenieśli się w czasie. Niezwykle interesująca okazała się legenda związana z krzywą wieżą, a widok na
szeroką Wisłę z perspektywy miasta zapierał dech w piersi. Uczestnicy wycieczki znaleźli też czas, żeby odwiedzić dom Mikołaja Kopernika i wziąć udział w warsztatach piernikarskich. Poznali nie tylko legendy związane z tym wypiekiem, rozgryźli też pradawny przepis i samodzielnie wypiekali pierniki. Po tak intensywnym dniu nie pozostało nic innego, jak tylko
wrócić do „Grodu Piasta”, gdzie znów wszyscy mogli odpocząć na brzegu jeziora pośrodku lasu.

Trzeci i ostatni dzień wycieczki był przeznaczony między innymi na zwiedzanie Biskupina. Uczniowie poznali niezwykłą historię tego miejsca. Przede wszystkim dowiedzieli się, jak żyli w tej ogromnej osadzie dawni Słowianie, co jedli, jakie wytwarzali narzędzia, w jaki sposób spędzali długie zimowe miesiące. Przeprowadzona lekcja muzealna uzmysłowiła dzieciom, że, choć było to życie niepozbawione trudów, to potrzeby dawnych Słowian musiały nie odbiegać zbytnio od naszych. Uczniowie zobaczyli dziecięce zabawki, ozdoby, narzędzie ułatwiające pracę i świadectwa tego, że krąg rodzinny
był dla tej społeczności bardzo ważny.

Z Biskupina cała grupa udała się w kierunku Gniezna, by zobaczyć katedrę, w której tysiąc lat temu odbyła się koronacja pierwszego polskiego króla. Grób Świętego Wojciecha zachwycił wszystkich swoimi bogatymi zdobieniami. Uczniowie mieli też okazję zobaczyć otwierane po dziś dzień i znane ze wszystkich podręczników historii Drzwi Gnieźnieńskie.

Z Gniezna wycieczka wyruszyła w drogę powrotną do Czernicy. Pełni wrażeń, wartościowych wspomnień, bogatsi o nowe doświadczenia wszyscy uczniowie z niecierpliwością czekają na kolejne szkolne eskapady.

Ewa Wojtyczko

Do spisu treści

Remont naszej kapliczki św. Jana Nepomucena w Łukowie

Drodzy Mieszkańcy! Jak wielu z Was już zauważyło, nasza kapliczka św. Jana Nepomucena, będąca ważnym miejscem modlitwy i zadumy, wymagała pilnego remontu. Niestety, przez lata wilgoć zrobiła swoje… Na szczęście, dzięki zgodzie naszego księdza proboszcza i wsparciu z comiesięcznych składek kopertowych parafian, od kilku dni trwają intensywne prace remontowe!

Cieszymy się, że wspólnym wysiłkiem dbamy o nasze dziedzictwo i miejsca, które są tak bliskie naszym sercom. Dziękujemy wszystkim, którzy swoją ofiarnością przyczyniają się do tego, by również kapliczka znów mogła cieszyć oko i służyć mieszkańcom. Wkrótce pokażemy efekty prac!

Niech św. Jan Nepomucen ma nas wszystkich w swojej opiece.

Barbara Watoła

Do spisu treści

Angielski dla dorosłych

Do spisu treści

Centrum Edukacyjne English Team

Do spisu treści

Nekrolog



Śp.
 Krystyna GORZOLNIK   (ur. 23.04.1950 / zm. 02.06.2025)

Wyrazy współczucia składamy: mężowi Franciszkowi, synowi Michałowi z żoną Joanną, synowi Krzysztofowi z żoną Anetą; wnukom: Dominikowi z żoną Weroniką, Angelice z mężem Patrykiem, Jakubowi, Igorowi; prawnuczkom: Blance i Marcelinie; bratu Jerzemu z rodziną, szwagrowi Janowi z rodziną, rodzinie zmarłego szwagra Henryka

 


do spisu treści